język / lengua

La piloto? Rodzaj żeński i nazwy zawodów po hiszpańsku

Rodzaj żeński i męski rzeczowników w języku hiszpańskim to niby oczywistość, której uczymy się na samym początku kursu. Ale czy przypadkiem w polskim nie mamy problemu z niektórymi zawodami? Z pilotką, lekarką albo psycholożką? Hiszpanie też go mają! Sprawdź, jak w hiszpańskim wygląda kwestia odmiany niektórych zawodów.

Problem “żeńskiej końcówki”

Niedawno, za sprawą jednego tweeta, wróciła do nas dyskusja o używaniu “żeńskich końcówek”, czyli feminatywów w nazwach zawodów. Jedni bronią “filolożki” i “pilotki”, dla innych to uprzedmiotowianie kobiet, bo przecież pilotka to nazwa czapki. Rada języka polskiego już zajęła w tej kwestii stanowisko, i to w 2012 roku! Z jego treścią możesz się zapoznać tutaj. Oczywiście, ta kwestia jest aktualna i dyskutowana nie tylko w odniesieniu do języka polskiego. Nic dziwnego, my, kobiety, jesteśmy coraz bardziej aktywne na rynku pracy. Podejmujemy się też wykonywania zawodów, które tradycyjnie były uznawane za domenę mężczyzn. Stąd dyskusja o tym, jak właściwie tworzyć rodzaj żeński niektórych zawodów. I czy w ogóle jest to konieczne.

W Hiszpanii, jak zapewne w wielu innych krajach, językoznawcy i użytkownicy języka zmagają się z tym samym problemem. Czy też raczej z brzmieniem słów, do używania których nie są przyzwyczajeni, albo które wcześniej nie istniały. Jest to często przytaczany argument, kiedy mowa o “żeńskich końcówkach”. Niemniej, hiszpańscy językoznawcy zgadzają się ze sobą co do tego, że zmiana społeczna wymusza zmiany w języku. W związku z tym rekomendują używanie nazw zawodów zgodnie z płcią osoby, która dany zawód wykonuje. Hiszpańska Wikipedia poświęciła nawet osobny artykuł feminizacji nazw zawodów – można go przeczytać tutaj. Nie zawsze stworzenie żeńskiego odpowiednika dla rzeczownika, który do tej pory funkcjonował w rodzaju męskim, jest takie oczywiste i łatwe. Poniżej przytaczam kilka zasad i przykładów.

Rodzaj żeński i męski rzeczowników

Na początku nauki hiszpańskiego dowiadujesz się, że rzeczowniki i przymiotniki po hiszpańsku mają swój rodzaj i liczbę. Mało tego, jest to wiedza konieczna do komunikacji w tym języku. Podczas nauki nieustannie stykasz się z tą kwestią, oswajasz z zasadami i przyswajasz wyjątki. Im dłużej się uczysz, tym więcej wyjątków poznajesz. Nie wiem, czy cię to pocieszy, czy nie, ale hiszpańscy językoznawcy też dyskutują na ten temat! Przynajmniej w kwestii zawodów.

Od pierwszych lekcji wiemy dobrze, że (w większości) słowa, które kończą się na -o są rodzaju męskiego, a końcówka -a, podobnie jak w polskim, charakteryzuje rodzaj żeński. Dlatego kiedy od nazwy zawodu, którą słownik podaje w rodzaju męskim, chcesz utworzyć nazwę zawodu wykonywanego przez kobietę, wystarczy to -o zamienić na -a. Na przykład:

W przypadku naukowczyń (la científica) pojawiła się pewna kontrowersja. Jeśli od słowa “fizyk” (el físico) lub “chemik” (el químico) utworzysz rodzaj żeński, zamieniając -a na -o, powstaną słowa identyczne z nazwami dziedzin, którymi się te osoby zajmują (la física, la química). Pamiętajmy jednak, że nazwy dziedzin naukowych piszemy wielką literą (la Física, la Historia), więc w języku pisanym w ten sposób odróżnisz osobę od dziedziny. Choć mówienie o kobietach, że są fizyczką lub chemiczką z początku “dziwnie brzmiało” użytkownikom hiszpańskiego, dziś te formy uznaje się za przyjęte w języku. Przykład takiego użycia możesz zobaczyć w ćwiczeniach towarzyszących mojemu tekstowi o biochemiczce Margaricie Salas.

A kiedy nazwa zawodu w rodzaju męskim kończy się na samogłoskę? Dodaj -a na końcu! Na przykład:

Przy tym trzeba pamiętać, że nie zawsze się ta zasada sprawdza. Jak to z wyjątkami bywa, trudno o logiczne wyjaśnienie.

Zapamiętaj, że aktor to actor, a aktorka – actriz.

Brzmi tak samo bez względu na płeć

Nie zawsze jednak musimy tworzyć nowe słowo. W niektórych nazwach zawodów zmieniamy tylko rodzajnik i rodzaj towarzyszących rzeczownikowi przymiotników. Nazwa zawodu pozostaje taka sama, bez względu na płeć osoby, która go wykonuje. Jest to charakterystyczne dla słów, które kończą się na -ante, -ista lub -ía.

Jest tu jednak pewien wyjątek. Jeszcze niedawno damską krawcową lub modystkę nazywano “modista”, ale nie istniała męska forma tego słowa. Po prostu mężczyźni byli krawcami (“sastre”) i nie potrzebowali dodatkowego słowa na bycie modystami i krawcami damskimi. Jednak i to się zmienia i zaistniała potrzeba stworzenia słowa na mężczyznę wykonującego ten zawód. Zgodnie z zasadą (końcówka -ista!) powinien być to po prostu “el modista”. Niemniej, Hiszpanie woleli stworzyć sobie formę męską, kończącą się na -o. “El modisto”!

Problem w języku zaczęły stanowić kobiety, które znalazły swoje miejsce w wojsku i posiadają stopnie wojskowe. Teoretycznie od słowa żołnierz – “el soldado”, można by stworzyć rodzaj żeński – “la soldada”. Z tym, że słowo “soldada” istnieje już w słowniku i oznacza… żołd, wypłatę żołnierza. Natomiast słowa “sargenta” (sierżantka) używało się na określenie kobiety, która lubi innym wydawać rozkazy. Nic więc dziwnego, że same kobiety o rangach wojskowych nie chciały, by tak je określano. Wyjście? Zachować taką samą formę dla obu rodzajów:

el/la soldado, el/la teniente, el/la general itd.

Podobnie stało się ze słowem pilot – pani pilot (pilotka), to po hiszpańsku “la piloto”.

Mieszkańcy i mieszkanki?

Quince abogadas y un abogado son… abogados.

Piętnaście prawniczek i jeden prawnik to… prawnicy. I tak też jest w hiszpańskim. Jednak nie wszyscy są z tego zadowoleni. U niektórych na przykład zdjęcie przedstawiające w większości kobiety, podpisane rzeczownikiem zbiorowym w rodzaju męskim, budzi poznawczy dysonans.

Jest kilka pomysłów na rozwiązanie tego problemu. Niektórzy wymieniają przedstawicieli obu płci, np. “profesores y profesoras”. W piśmie, w tekstach nieformalnych, coraz częściej widzę troszkę dziwacznie wyglądające próby zmieszczenia tych słów w jednym za pomocą znaków graficznych. Hiszpanie do tego celu używają tzw. “małpy” albo małej litery “x”. Stąd chic@s lub chicxs (chicas y chicos).

Abogados? Abogados y abogadas? Abogad@s? fot. Werner Heiber, Pixabay

Niemniej, Real Academia Española uważa, że jest to tylko moda, z językowego punktu widzenia niepoprawna. Według opinii Królewskiej Akademii użycie obok siebie liczby mnogiej tego samego rzeczownika w dwóch rodzajach ma sens tylko wtedy, kiedy znaczenie tekstu wymaga tego rozróżnienia. Dlatego o klasie złożonej z 2 uczniów i 22 uczennic będziemy wciąż mówić “alumnos”.

 

Jaka jest twoja opinia na temat feminatywów? Czy używanie tylko rodzaju męskiego dla grupy mieszanej jest seksistowskie, jak niektórzy uważają? Czy używasz żeńskich nazw zawodów po polsku?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *