nauczanie / enseñanza

Karty obrazkowe – 6 sposobów na ich wykorzystanie do uczenia języka

Karty obrazkowe to moim zdaniem podstawa w nauczaniu języka, nie tylko hiszpańskiego oczywiście. Mogą służyć do wprowadzania nowego słownictwa, ale nie tylko. Używam ich do powtórek, konwersacji, gramatyki… właściwie do wszystkiego. Oczywiście korzystam z tematycznych zestawów kart, które sama przygotowuję, bądź znajduję w nieprzebranych zasobach internetu. Jednak moim uniwersalnym zestawem na wszelkie okazje są karty do kalamburów ze sklepu Flying Tiger. Zazwyczaj mam je przy sobie, bo okazują się użyteczne nawet jeśli ich użycia nie było w planach, a zostało nam kilka minut na koniec lekcji. Oto najlepsze pomysły, które sprawdziły się na moich zajęciach.

Kalambury / Charadas

Wspomniane już karty oryginalnie służą do gry w kalambury. Znajdują się na nich dwa oznaczenia. Nutka oznacza, że należy z siebie wydać dźwięk tego, co na obrazku, a postać, że należy pokazać to gestem. Oczywiście zadaniem naszej drużyny jest odgadnąć, co wylosowaliśmy. To świetny sposób na powtórkę słownictwa. Przez to, że wykorzystujemy karty obrazkowe, a nie fiszki z napisanymi słowami, zarówno osoba, która pokazuje, jak i ta, która zgaduje, muszą znać odpowiednie słowo.

Oczywiście kalambury z fiszkami z tekstem również bardzo dobrze nadają się do powtórek, ale wtedy, kiedy operujemy na bardziej abstrakcyjnych pojęciach, czasownikach albo całych zdaniach.

Czego brakuje? / ¿Qué falta?

Rozkładam przed uczniem kilka kart. Ich ilość zależy od wieku, poziomu zaawansowania i stopnia obeznania ze słownictwem. Wspólnie nazywamy wszystkie przedmioty przedstawione na kartach, jeśli są to nowe rzeczy, zadaję dodatkowe pytania, daję chwilę, żeby uczeń oswoił się z kartami i obrazkami. Potem uczeń dostaje dodatkowe 30 sekund na zapamiętanie wszystkich kart. Zamyka oczy, a ja w tym czasie zasłaniam jedną kartę lub więcej. Zadaniem ucznia jest odgadnięcie, czego brakuje.

Gdzie jest? / ¿Dónde está?

Karty obrazkowe mają tę przewagę nad gotowymi ilustracjami, że można je dowolnie przekładać, układać, zmieniać kolejność itd. Dlatego też świetnie nadają się do nauki i powtarzania zwrotów, które pomagają nam się zorientować w przestrzeni. Wystarczy je poukładać odpowiednio względem siebie lub w klasie i zapytać gdzie się co znajduje.

Można też urozmaicić grę bawiąc się w zagadki. Jeden uczeń wybiera przedmiot z dowolnej karty, a pozostali zgadują co jest, pytając o jego położenie. Pierwszy uczeń może odpowiedzieć tylko lub no. Na przykład:
B: ¿Está al lado de la guitarra?
A: No.
B: ¿Está por encima de la bici?
A: Sí.
B: ¿Es el sol?
A: Sí.

Ja mam… ty masz… kura ma… / Yo tengo… tú tienes… la gallina tiene…

Przy pomocy tej zabawy ćwiczę odmianę czasownika “tener” na zajęciach z dziećmi. Rozkładamy przed sobą po 3-5 kart i opisujemy co kto ma. Na zajęciach indywidualnych dołączały do nas jeszcze postaci z kart, stąd zdania: Yo tengo el gato, la taza de café y la guitarra. La gallina tiene la maleta, la flauta y el bocadillo. 

Zagadki / Adivina adivinanza

Ta zabawa sprawdza się na wszystkich poziomach jako szybkie ćwiczenie na rozgadanie. Ostatnio moja dwuletnia córka polubiła zagadki, a więc często bawimy się tymi kartami w taki właśnie sposób – oczywiście dostosowany do jej wieku.

Zasada jest bardzo prosta i podobna do kalamburów: jedna osoba opisuje to, co widzi na swojej karcie, której nie widzą pozostali. Ich zadaniem jest odgadnąć, co się na tej karcie znajduje. Na początek dobrze jest wspólnie opisać jedną lub dwie karty dla przykładu i zapisać na tablicy przydatne wyrażenia.

Jeśli chcemy poćwiczyć zadawanie pytań, odwróćmy role: osoby zgadujące zadają pytania, a osoba, która ma kartę odpowiada tylko lub no.

W grupie, która lubi rywalizację, można też rozłożyć karty na stole. Wybrana osoba opisuje kartę, a zadaniem pozostałych osób jest jak najszybciej jej dotknąć, dając tym samym znać, że zgadliśmy, o co chodzi.

Opowiedz mi!

Na zajęciach indywidualnych miałam kiedyś uczennicę w wieku szkolnym, która nie bardzo lubiła stosować się do zasad, ale miała niezwykle bujną wyobraźnię. Mimo że dopiero zaczynałyśmy, nasze lekcje w dużej mierze polegały na opowiadaniu historyjek na różne sposoby. Czasem uczennica wybierała karty, a czasem losowałyśmy karty po kolei i na ich podstawie wspólnie opowiadałyśmy niestworzone historie. Oczywiście zawsze czekała na nieodzowną kartę przedstawiającą kupę. To były bardzo zabawne lekcje.

Opowiadanie jest świetne na każdym poziomie. Można wcześniej przygotować znane już uczniom karty, można też swobodnie traktować to, co się na nich znajduje. Wtedy obrazek jest jedynie inspiracją do wymyślania całkiem prostych, a bardzo często zaskakujących historii.

Żeby rozweselić nieco atmosferę i uruchomić wyobraźnię uczniów, wybieram głównego bohatera historii, a więc na przykład aparat fotograficzny albo, w chwili szaleństwa, wspomnianą już kupę. Następnie uczniowie po kolei losują po jednej karcie, która ma być tematem kolejnych perypetii bohatera. A wyobraźnia jest nieograniczona!

Korzystasz z kart obrazkowych na swoich zajęciach? Czy stosujesz powyższe sposoby, czy masz jeszcze jakieś inne pomysły?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *